SPOTKANIE ZE SŁOWEM – 364/365– DOTYK MIŁOŚĆI – (Łk 2,36-40)
„Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą”.
Joe R. Barnet amerykański duchowny i pisarz opowiada taka historię. Wiele lat temu był zwyczaj, że ludzie przynosili swoje dary przed ołtarz. Pewien znany kaznodzieja zaapelował do ludzi, aby złożyli ofiary na dobry cel. Wielu przyszłoby złożyć swoje dary miłości. Wśród nich znalazła się mała ułomna dziewczynka, która przyszła, utykając, i stanęła na końcu kolejki. Zdjąwszy z palca pierścionek, położyła go na stole i poszła z powrotem w górę nawy.
Po nabożeństwie kaznodzieja zapytał dziewczynkę:
– Moja droga, widziałem, co zrobiłaś. To było piękne. Lecz ludzie okazali tak wielką hojność, że mamy wystarczająco dużo, by zaradzić potrzebie. Czujemy, że nie mamy prawa zatrzymać twojego cennego pierścionka, więc zdecydowaliśmy się dać ci go z powrotem.
Ku jego zdumieniu mała dziewczynka energicznie potrząsając głową, odmówiła:
– Ty nie rozumiesz – powiedziała. – Nie dałam mojego pierścionka wam, dałam go Bogu!
W dzisiejszej Ewangelii gdy Rodzice przynieśli Dzieciątko Jezus do świątyni, była tam prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.
Szukamy nieraz całe żucie Boga, zniechęceni upadamy na duchu. Starzec Symeon doczekał się i ujrzał Jezusa kiedy rodzice przynieśli go do świątyni, aby poświęcić Bogu. Inaczej było w przypadku Anny wdowy, która w pewnym momencie swego życia podejmuje decyzję poświęcenia swego życia Panu, poprzez post i modlitwę. Nie dane jej było zobaczyć Jezusa. Nie dotknęła Go jak Symeon. Można powiedzieć, że to Jezus swą Miłością dotykał Annę do końca jej dnia, a Anna służyła mu wiernie.
Życie jest darem Boga, który wspiera nas i dodaje sił. Pragnie naszego Zbawienia, oczekując jedynie daru naszej miłości.
Panie, naucz mnie kochać tak, jak Ty nas umiłowałeś
Rembrant: Prorokini Anna, domena publiczna
__________________________________________________________________________________
Ewangelia (Łk 2, 36-40)
Anna mówiła o Jezusie wszystkim, którzy oczekiwali Mesjasza
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
Gdy Rodzice przynieśli Dzieciątko Jezus do świątyni, była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem.
A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaretu. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

