SPOTKANIE ZE SŁOWEM –20/365 – MIŁOŚĆ PONAD PRAWEM – (Mk 2, 23-28)

"To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu".

W domu rodzinnym mojego wychowawcy księdza Stefana Pieczki było bardzo skromnie. Pamiętam kuchnię z blachą, na której Helena, mama księdza smażyła pokrajane w plasterki ziemniaki. Smakołyk z mych dziecięcych lat. Na środku pokoju stał duży stół, na ścianie wiekowy kredens, obok łóżko z pierzyną i poduszkami, zasłane wzorzystą kapą, a nad nim obraz Jezus przechodzący z uczniami wśród zbóż, łuskających z kłosów ziarno.

Z dzisiejszej Ewangelii: Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: "Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?" On im odpowiedział: "Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom". I dodał: "To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu".

To nieprawdopodobne Żydzi ustanowili bardzo szczegółowo 613 kolejnych przykazań. Było w tym 248 nakazów i 365 zakazów. Chcieli życie tak ułożyć, aby ono podobało się Bogu.
Można tu zadać pytanie. Dlaczego Pan Jezus nie upomniał uczniów, kiedy oni zrywali kłosy z cudzego pola? Znane są historie, że za kradzież chleba można było się spotkać z dotkliwą karą. W Starym Testamencie mamy przykłady upoważniające ubogiego do wejścia na cudze pole. Nawet według prawa rzymskiego człowiek głodny mógł wejść do cudzego ogrodu i tam się najeść, ale byłby ukarany gdyby coś wyniósł.
Jezus próbował uzmysłowić faryzeuszem, że miłosierdzia chce, a nie ofiary. Próbuje przekazać to nam, abyśmy świadomi wolności poznali i zrozumieli siebie. Bo Miłość jest ponad prawem.

Panie naucz mnie bycia prawym człowiekiem.

Fot: Tymur Khakimov