SPOTKANIE ZE SŁOWEM –21/365 – ZATWARDZIAŁOŚĆ SERCA – (Mk 3, 1-6)

„ Lecz oni milczeli”.

Anthony de Mello, hinduski jezuita i pisarz opowiada taką historię: Wiernych zaciekawił fakt, że ich rabin co tydzień znikał w przeddzień szabatu. Podejrzewali, że spotyka się w tajemnicy ze Wszechmogącym, toteż jednemu ze swoich powierzyli zadanie pójścia za rabinem.
A oto, co ten człowiek zobaczył: rabin przebierał się za wieśniaka i szedł usługiwać pewnej sparaliżowanej kobiecie, sprzątając jej dom i przygotowując dla niej posiłek na szabat.
Kiedy szpieg powrócił, wierni spytali:
– Dokąd poszedł rabin? Czy wzniósł się do nieba?
– Nie – odrzekł wysłannik – zaszedł o wiele wyżej.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus w dzień szabatu wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: "Podnieś się na środek!" A do nich powiedział: "Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?" Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: "Wyciągnij rękę!" Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

Zatwardziałość serca to moim zdaniem największa choroba naszych czasów. O niej zaczyna się upadek człowieka. Milczenie, kiedy jesteśmy świadkami niesprawiedliwości, brak wrażliwości, czułości, są jej skutkami. Jezus widzi to, jest zagniewany naszym działaniem. Ale Jego miłość jest niesamowita. Pragnie naszego nawrócenia. Podchodzi do każdego z nas i mówi "Wyciągnij rękę!". A kiedy to uczynimy i zawierzymy, uzdrawia nas.

Jezu otwórz szeroko me oczy bym był wrażliwy i kochał.