SPOTKANIE ZE SŁOWEM – 66/365 - POWRÓT SYNA MARNOTRAWNEGO (Łk 15, 1-3.11-32)

„Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”.

Wyjechałem na wakacje na Kaszuby z rodziną, Zabraliśmy tez mego tatę. Któregoś dnia wypłynęliśmy na jezioro. Tata i ja. Długo rozmawialiśmy, wzajemnie wyrzucaliśmy sobie żale. Sprzeczaliśmy się nie próbując się zrozumieć. Na drugi dzień wieczorem tata dostał wylewu. Przez dziesięć dni leżał nieprzytomny na intensywnej terapii w szpitalu w Kościerzynie. Przez ten czas przez wiele godzin trzymałem go za rękę. Rozmawialiśmy, a raczej to ja mówiłem, a tata słuchał. Lekarz tłumaczył mi, że tata nie słyszy, ale ja wiedziałem, że jest inaczej. W pewnym momencie tata otworzył oczy i poczułem uścisk dłoni. Zawołałem lekarza. Ten uśmiechnął się życzliwie i stwierdził że to tylko odruchy. Ja czułem inaczej, że mnie kocha. A dowodem na to jest fakt, że często przychodzi do mnie w nocy. Ostatnio przyszedł żeby naprawić kolejny raz rower.

Z Ewangelii: W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: "Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi". Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: "Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić ...
Niekiedy wystarczy jedno, słowo, gest i rzeka goryczy rozlewa się na lata. Dziś jest ten czas bu wrócić. Czy starczy mi odwagi, aby pojednać się, podać rękę do zgody. Ojciec syna marnotrawnego to czekający Bóg. Codziennie rano wygląda za mną. Czeka.

Panie Jezu, Synu Boga żywego, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem. Prowadź mnie drogą nawrócenia.

Rembrandta "Powrót syna marnotrawnego, domen publiczna