W NOCY Z 6 NA 7 STYCZNIA 1946 ROKU BABEROWCY DOKOALI MORDU W DESZNIE

TRAGEDIA RODZINNA - W NOCY Z 6 NA 7 STYCZNIA 1946 ROKU BABEROWCY DOKOALI MORDU W DESZNIE K RYMANOWA

Mój stryj Władysław Frączak był przed wojna ożenił się z Ukrainka Ołeną. Mieszkali początkowo w miejscu zamieszkania żony w Synowódzku Wyższym w powiecie stryjskim. Władek pracował w tartaku u stryja Knapa, który był tam majstrem. W 1937 roku w okolicach wybuchł tyfus głodowy. Ludzie masowo umierali. Zmarli też Knapowie z większością dziećmi. Dwójkę dzieci stryja uratował Władek z żona, zamieszkali w Siemiginowie, położonego po drugiej stronie rzeki Stryj, gdzie Władek się urodził. Władek podczas wojny był kierowcą.
Zbliżały się Święta Wielkanocne. W Wielki czwartek 6 kwietnia 1944 roku banderowcy napadli na Siemiginów. Zamordowano kilkunastu mężczyzn w tym brata Władka Jana początkującego nauczyciela. Władek był wśród Polaków, którzy czekali na śmierć. Kiedy Ukraińcy podpalili chałupę z uwięzionymi, Władek wyskoczył przez okno. Do uciekającego strzelił banderowiec raniąc stryja w bark. Jak później opowiadał strzelał do niego brat żony.
Władek przeszedł po krze na druga stronę rzeki zabrał żonę i dzieci i uciekli w okolice Rymanowa Zdroju. Wśród dzieci był synek nich 3. letni Franek i dwójka adoptowanych dzieci stryja Knapa w tym 11 .letni Karolek. Jest prawdopodobne, że dzieci mogło być pięcioro.
Nadszedł 6 stycznia 1946 roku. Bandy „Chrina” i „Didyka” napadały mieszkańców w okolicach Rymanowa. Tego dnia 36. Letni Władek wyruszył za sotniami banderowskimi w stronę Wołtuszowa. Kiedy dotarli wieś płonęła. Zawrócili z powrotem do Desznej. Władek dotarł do płonącego domu. Prawdopodobnie w domu spłonęła piątka dzieci. Wśród nich 5. letni syn Franiu i 13. letni Karolek Knap. Pozostała trójka jest z imion nieznana. Władek odnalazł w śniegu ranna żonę Ołenę. Oboje wyjechali do Głubczyc. Olga wychowała miedzy innymi mojego tatę i jego braci, Gienka i Gustka, których mamę , a moja babcię zamordował pół roku wcześniej w Rymanowie niemiecki żołnierz. Władek i Ołena nigdy nie chcieli rozmawiać o tych wydarzeniach. Mieli później syna i trzy córki. To co wiem, dowiedziałem się od mojego taty i najstarszej kuzynki.
MÓJ KUZYNEK FRANEK MIAŁBY DZIŚ 85 LAT
Ryszard Frączek
Fot: wygenerowano w AI