SPOTKANIE ZE SŁOWEM –37/365 – SPOJRZEĆ W LUSTRO – (Mk 6, 14-29)

"To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał".
 
Któż z nas nie zna historii Juranda ze Spychowa, któremu Krzyżacy porwali córkę Danusię, a następnie jego samego oślepili. Jurand z rycerza mściwego staje się pokutnikiem, spędzającym całe dnie na modlitwie do Boga. Kiedy wpada w jego ręce oprawca Zygfryd de Love, okazuje mu miłosierdzie i wypuszcza. Ten wiesza się na najbliższym napotkanym drzewie.
Sumienie jest darem, ale i próba, wcześniej czy później wraca, aby dokończyć swego dzieła. Każdy z nas ma w swoim życiu historie, z których się wstydzi. Mam je i ja. Niektóre można naprawić, niektórych już się nie da. Wszystkie zostawiają blizny.

Z Ewangelii: Król Herod posłyszał o Jezusie, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: "Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim". Inni zaś mówili: "To jest Eliasz"; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. Herod, słysząc to, mawiał: "To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał". Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego, Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem napominał Heroda: «Nie wolno ci mieć żony twego brata". A Herodiada zawzięła się na niego i chciała go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: "Proś mnie, o co chcesz, a dam ci". Nawet jej przysiągł: "Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa». Ona wyszła i zapytała swą matkę: "O co mam prosić?" Ta odpowiedziała: "O głowę Jana Chrzciciela". Natychmiast podeszła z pośpiechem do króla i poprosiła: "Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela". A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczynie, a dziewczyna dała swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

W dzisiejszej Ewangelii Herod wtrąca do więzienia Jana Chrzciciela gdy ten go napomina: "Nie wolno ci mieć żony twego brata". Herod ma wyrzuty sumienia, ale grzech jest mocniejszy od niego. Tak że kiedy córka Herodiady za taniec zażądała głowy Jana na misie Herod bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić.
Dzięki sumieniu Bóg sprawia, ze zawsze mamy wybór.

Fot: Lisa Fotios