SPOTKANIE ZE SŁOWEM –35/365 –NA KOLANACH – (Mk 6, 1-6)

"Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony".

W Tarnopolu 1 lutego 1888 roku urodził się Franciszek Kleeberg, syn powstańca styczniowego, późniejszy wielki generał, który jako ostatni złożył broń w kampanii wrześniowej. Stanisława Wysocka – wieloletnia gospodyni w domu państwa Kleebergów tak wspomina: „Generał wiedział doskonale, żołnierz, który wierzy w Boga, przychodzi do świątyni, modli się, spowiada karmi chlebem Chrystusa, nigdy nie zdradzi ojczyzny i nigdy nie ucieknie z pola walki i nie splami honoru polskiego żołnierza.”
Któregoś dnia generał miał stawić się do sztabu Marszałka Edwarda Rydza Śmigłego. Ten kazał czekać bo …grał w karty. Wtedy generał Kleeberg powiedział do dowódców panowie klęknijmy i módlmy się. Po godzinie Marszałek Rydz Śmigły wszedł do pokoju z kartami w ręku i zaskoczony zastał podwładnych na kolanach.

Z Ewangelii: Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: "Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?" I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: "Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony". I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

Coraz częściej lekceważymy Boga. Łatwo to zobaczyć w codzienności dzisiejszego dnia niejednego z nas. Czytając historię mego życia przyznam, że nie jest łatwo przyznać się do błędów. A jeszcze trudniej przyjmować słuszne i niesłuszne oskarżenia, gorzkie porażki i poniżenia. Pełen już doświadczeń w Jezusie dzisiaj szukam zrozumienia, wybaczenia sobie i innym.

Panie spraw abym umiał wszystkie trudne sprawy przyjmować nie z kartami w ręku, ale na kolanach.

Fot: Karolina Grabowska