Berezowica Mała - noc z 22/23 lutego 1944r.
W NOCY 22 NA 23 LUTEGO 1944 ROKU W BEREZOWICY MAŁEJ K. ZBARAŻA UKRAIŃSCY NACJONALIŚCI ZAMORDOWALI 131 OSÓB.
Berezowica Mała była spokojną wioską w powiecie zbaraskim, położoną na pagórkowatym terenie Wyżyny Podolskiej, nad leniwie płynącym Seretem. Żyzne gleby sprzyjały rolnictwu. Dzieci polskie, rusińskie (ukraińskie) bawiły się razem, wspólnie wypasając krowy czy kąpiąc się w Serecie. Nic nie wskazywało na to, co przyniosą przyszłe wydarzenia, jak zmienią losy ludzi.
W 1921 roku w wiosce mieszkało 626 Polaków, 736 Rusinów i 4 Żydów. Pierwszy mord miał miejsce wiosną 1939 roku, kiedy miejscowi nacjonaliści zamordowali kierownika młyna, Borysławskiego. Gdy usłyszano w 1943 roku o fali mordów na Wołyniu, powstała tu miejscowa Samoobrona. W lutym 1944 roku do Berezowicy Małej zbliżał się front. Niemcy wykorzystywali mieszkańców, w tym członków Samoobrony, do budowy umocnień przeciwko nadciągającej Armii Czerwonej.
Była mroźna noc z 22 na 23 lutego. W poświacie księżyca furmankami i saniami nadciągnął oddział UPA, który dzień wcześniej dokonał zbrodni na Polakach w Wiśniowcu. Bandyci skradali się cicho. Mieszkańcy byli uspokojeni obecnością Niemców, przebywających tu za dnia i nadzorujących budowę umocnień. Niestety, nie wystawiono wart. Upowcy otoczyli przysiółek położony kilometr od wsi. Poszły w ruch siekiery, młoty, widły, noże. Rezuni byli bezwzględni – mordowali mężczyzn, kobiety, starców i dzieci. Jedynie uratował się Władysław Korylczuk, który wyrwał się bandytom i zaalarmował ludność w wiosce. Upowcy teraz podeszli do wsi. Podpalali domy, mordowali przy użyciu narzędzi gospodarskich, a do uciekających strzelano. Część mieszkańców uciekła, inni znaleźli ratunek u zaprzyjaźnionych Ukraińców. Znaczna grupa Polaków schroniła się w położnej wśród ukraińskich budynków murowanej oborze Jana Krąpca, ojca późniejszego filozofa i wieloletniego rektora KUL-u, o. prof. Mieczysława Alberta Krąpca. Tej nocy zginęło w Berezowicy Małej 131 Polaków. Następnego dnia mieszkańcy pozbierali zabitych i spalonych ludzi. Zbito naprędce trumny, do których włożono ciała zawinięte w białe prześcieradła i pochowano ofiary we wspólnej mogile na miejscowym cmentarzu. Dzisiaj stoi w tym miejscu obelisk poświęcony zamordowanym.
ŚWIADKOWIE
Maria Juzwa (1) Na początku zabrali nam klacz, następnie zboże. Cierpieliśmy głód (…). Najgorsze było jednak chronienie się przed ukraińskim bandami (…). Noc z 22 na 23 lutego 1944 roku (…) jest bolesnym i dręczącym wspomnieniem (…). Tej nocy ukraińskie bandy w okrutny sposób wymordowały ludzi i spaliły nasze gospodarstwa. Władek Korylczuk biegł przez wieś i krzyczał: „Alarm, rżną!”
Władysław Kubnów: Byłem świadkiem (2) (…). Niestety, w nocy z 22 na 23 lutego 1944 roku banderowcy dokonali napadu na naszą wieś. Liczne banderowskie bojówki (…) zaatakowały polskie zagrody (…). Aby nie spłoszyć ludności we wsi, mordercy posługiwali się wyłącznie siekierami, nożami i bagnetami. Janowi Nowakowskiemu odrąbano część głowy, a żonę zakłuto bagnetami. Podobnie wymordowano całą rodzinę Korylczuków: Prokopa, jego żonę Anastazję i córki: Agnieszkę, Marię, Stefanię oraz małego wnuka Krzysia. Uratował się jedynie Władek Korylczuk, który po krótkiej walce wręcz wyrwał się rezunom i zaalarmował śpiącą wieś. Uciekł tylko w bieliźnie, a na dworze panował wtedy siarczysty mróz i śnieg był prawie po pas.
Michał Kwaśnicki: Około piątej rano zaprzągłem konie i pojechałem do Berezowicy, zobaczyć, co się stało z bliskimi. Gdy przejeżdżałem koło Korylczuka, zobaczyłem leżącego na drodze człowieka z rozrąbaną na kawałki głową, a koło niego zabite dziecko (…). Dalej dostrzegłem Jana Szymkowa z rozrąbanym siekierą brzuchem. Przyjechałem do domu ojca. Zostawiłem konia i pobiegłem do mieszkania. Wszedłem do środka, szukam – nikogo nie ma (…). Idę do spichlerza (…). Tu znalazłem popaloną rodzinę. Zacząłem ich wyciągać, bo byli powiązani drutami i przykryci kamieniami. Ojciec miał 84 lata, siostra Anna Kuraś 40, brat Antoni 38 lat, bratowa Maria 37 lat, dzieci: Kazimierz 12 lat i Władzio 4 lata. Cała rodzina wymordowana, zabudowania spalone, konie i krowy zabrane (3).
(1) Henryk Komański, Szczepan Siekierka, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939–1946, wyd. 2, Wrocław: Nortom, 2006, str. 920-921.
(2) j. w., str. 923-924.
(3) j. w., str. 926.
Fot. Ryszard Frączek
Fot. zbrodni wygenerowano w AI
Bibliografia: Władysław Siemaszko, Ewa Siemaszko: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945. Warszawa.
zapraszam na mój profil RYSZARD ARKADIUSZ FRĄCZEK
i na kanał YouTube, gdzie znajdziecie więcej filmów z moich wędrówek po Kresach https://www.youtube.com/@kresydzisiaj



